Życie strażaka jest przesycone wieloma dezolacjami. Dużo byśmy zrozumieli, gdybyśmy tak jak strażak odnaleźli się w płomieniach. To jest w gruncie rzeczy poważny zawód, z którego muszą wykorzystywać ludzie poważni oraz odpowiedzialni.

By w jakiś sposób wczuć się w położenie strażaka, który ratuje kogoś z płonącego pożaru, należy zrozumień, co on wtenczas przeżywa. Jest to w samej rzeczy koszmar, ponieważ występuje jakiś gwałtowny pożar budynku, a strażak musi wejść do danego obiektu, w celu ratowania innych. On nie zwraca wtenczas uwagi na własne zdrowie, aliści liczy się dla niego dobro innych. Musi się stykać z płomieniem.

Kiedy wkracza do takiego budynku, to musisz być poprawnie zorientowany i zwracać szczególną uwagę na małe szczegóły w prędkim czasie – producent drabin. Taki strażak w obiektu na początku nie widzi kompletnie nic, dopiero po jakimś czasie, kiedy się wzrok przyzwyczai się do dymu, to może wtenczas dojrzeć pewne detale. Czy to wszystko jego niedogodności, z jakimi się spotyka?Na pewno nie. Jakkolwiek ma za zadanie jeszcze odnaleźć ofiary danego wypadku, a poza tym doprowadzić ich do wyjścia z budynku. Dopiero po dotarciu do wyjścia i poddaniu tych ofiar pod opiekę wolno by powiedzieć, że zakończył swoją misję. Czy wydaje się nam, że praca strażak, to praca, jak każda? Na pewno nie. Przecież to, w jaki sposób oni pracują, jak narażają swoje życie jest niesamowite. Okazjonalnie kto z nas zdobyłby się na taką śmiałość. Strażak, co jakiś czas ma obowiązek jechać na akcję. Co czyni w takim przypadku? Jeśli jest on na posterunku w straży pożarnej, to od razu po otrzymaniu sygnały przygotowuje sprzęt oraz odjeżdża na miejsce wypadku.

Jednakowoż to jest dopiero początek. Prawdziwe piekło dzieje się na miejscu wypadku. To tam odbywa sięgała akcja ratownicza. Strażak zauważając płonący budynek, przygotowuje momentalnie sprzęt, aby zagasić pożar. Ale część strażaków ma inne zadanie. Muszą oni wyprowadzić ofiary z budynku. Czy czekają oni wówczas do zagaszenia całego pożaru? Nie. Mimo płomieni i kolosalnej ilości dymu wchodzą do obiektu, by ratować innych. Można oznajmić, że nie widzą oni kompletnie nic, Ida na wyczucie i starają się usłyszeć jakiś głos wołający o pomoc. Kiedy coś takiego dojdzie do ich uszy, to po omacku kierują się w miejsce, skąd wykrywa się dany dźwięk. Dzięki temu są w stanie dotrzeć do rannej osoby i wyprowadzić ją z obiektu. Z ręka na sercu można potwierdzać, że każdy strażak to człowiek czynu, który zasługuje na szacunek.